-
Kontener
Data: 10.10.2019, Kategorie: stara, obsesja, seksoholizm, zbiorowy, pies, Autor: DwieZosie
... temat mojej matki. Powiedział, że fajna z niej babka. Parsknęłam śmiechem i naraz zakryłam usta dłonią, próbując powstrzymać kolejne spazmy. - To nie jest śmieszne! - zaperzył się. - Do czego właściwie zmierzasz? - spytałam. - O to samo zapytałem portiera. A ten mówi mi, że przecież do mojego brata co i rusz wpada mama w odwiedziny. Że spędzają czas w pokoju albo wychodzą razem na spacery z pieskiem. Był przekonany, że o tym wiedziałem... - Krzysztof zaczął zaciskać dłoń na kierownicy, jakby szykował się do jakiegoś manewru. - Sęk w tym, Katja, że nasza matka mieszka w Poznaniu, a obecnie jest na wakacjach w Brazylii. Powoli zaczęłam rozumieć, o co mu chodzi, ale nie dawałam po sobie poznać. - Przycisnąłem go – ciągnął. - Spytałem Tomka, kim jest ta kobieta, którą portier opisał jako naszą matkę. I wiesz co braciszek mi powiedział? Że to Aneta, ta twoja koleżanka z baraku, która sypia z każdym, który o to poprosi! - Zaraz, zaraz... - wtrąciłam. - Skąd wiesz, że Aneta tak robi? - A jak mam nie wiedzieć? - Był bliski roześmiania się. - Gadają o niej całymi dniami. Gdzie bym nie poszedł słyszę, że Aneta to, Aneta tamto. Temu obciągnęła druta, tamtemu pozwoliła, żeby wsadził... no nieważne. - Czyli znasz ukraiński – stwierdziłam z lekkim zaskoczeniem. - Oczywiście, że znam ukraiński! Przecież muszę jakoś pracować z tymi ludźmi! Katja, do kurwy nędzy, ale nie o to tutaj chodzi! Mówię o Tomku. On ma czternaście lat. I właśnie zdradził, że jest ...
... molestowany przez kobietę w wieku pięćdziesięciu siedmiu lat, moją pierdoloną pracownicę! Na moment zapadła cisza, którą mąciło jedynie siorbanie kawy. Sparzyłam sobie usta, zastanawiając się, jakie stanowisko powinnam przyjąć w tej sprawie. - Muszę to zgłosić na policję – powiedział zbolałym tonem. - Ale nie uśmiecha mi się to... Matka mnie zabije. Nie wiem, jak jej to wytłumaczę. Pozwoliłem, żeby jakaś obleśna staruszka krzywdziła mojego brata. Nie wspominając też o całym tym szambie, w jakie zaraz wrzucą naszą firmę dziennikarze. Kurwa, co za absurd... - Krzysiek, przestań już, bardzo cię proszę – szepnęłam. - Nikt nikogo nie krzywdził. A jeśli już, to na pewno nie Aneta. Twój braciszek miał jakieś chore fantazje i po prostu je zrealizował. Tyle słyszałam. Kierownik spojrzał na mnie dziwacznym wzrokiem, w którym dostrzegłam zarówno oburzenie, jak i krańcową konsternację. - Podawał się za kogoś innego, za dorosłego – perswadowałam. - Nabrał Anetę, a potem ją wykorzystywał. Gdzie tu mowa o krzywdzie? - Czyli wiedziałaś o wszystkim – syknął. - Tak. - Wyłaź z samochodu. - Krzysiek, posłuchaj... - Wypierdalaj! - wrzasnął na pełne gardło. 12. Po pracy wracałam do kontenera z roztrzęsionym sercem i ze sporym opóźnieniem. Odwlekałam powrót tak długo, jak było to możliwe. Łaziłam po mieście, zaliczając niemal wszystkie jego krańcowe punkty. Zwiedziłam rogatki, z których roztaczał się widok na autostradę oraz pola uprawne. Czułam, że zaraz wydarzy się ...