1. Technologia zmartwychwstania (I)


    Data: 03.09.2023, Kategorie: Romantyczne poliamoria, science-fiction, astrofizyka, kosmologia, Autor: XeeleeFirst

    ... II biegu. W końcu jednak wąska dróżka pochyliła się i zajechałem na parking przed niskim, dość rozległym pensjonatem. Gdy wyszedłem z samochodu, uderzyło mnie ostre, świeże, zapewne zdrowe powietrze. Rozejrzałem się. Wokół rosła kosodrzewina. Chmury wisiały tuż nad głową. Pomyślałem, ładne mi Cubbyhole. Przecież to jest zapewne na wysokości 1200 metrów ponad poziomem morza. Wolę morze niż góry. Mówi się trudno. Pensjonat w pastelowych kolorach wyglądał malowniczo bądź powiedziałbym raczej tajemniczo.
    
    Tak, to raczej schronisko górskie, a nie pensjonat. W zabudowaniu istniała jednak wydzieloną część, przeznaczona na organizowanie konferencji dla, powiedzmy, „nietypowych grup badawczych” lub wręcz jakichś „oszołomów”. Poprzez korytarzyk zapełniony wieszakami, obwieszonymi wierzchnimi okryciami gości, zapewne gości z restauracji po lewej, wszedłem do holu albo raczej salonu wypoczynkowego pensjonatu, umieszczonego w jego prawym skrzydle.
    
    W fotelach siedziały dwie ładne kobiety, przy barze stało kilku mężczyzn, pośrodku holu zobaczyłem także grupę młodych ludzi. Tylko troje z obecnych tu osób było w moim wieku, czyli w starszym wieku. Na środku holu stała odwrócona tyłem do mnie wysoka, dobrze zbudowana dziewczyna. Miała dziwnie skrojoną, krótką sukienkę, nieco dłuższą pośrodku, a krótszą po bokach. Sukienka była granatowa, ubarwiona plamami geometrycznych figur, przypominającymi gwiazdy oglądane przez nieostro nastawiony teleskop. Dziewczyna stała w lekkim rozkroku, ...
    ... przybierając taką luźną postawę zapewne dlatego, że akurat chichotała z jakiegoś ważnego zapewne powodu. Miała ładne nogi.
    
    Starsza kobieta, siedząc w fotelu, na mój widok wstała i powiedziała głośno:
    
    – Oto Bron Colins. Mamy więc już komplet. Po czym zwróciła się do mnie.
    
    – Bron przedstawię cię wszystkim, którzy przyjechali wcześniej i dobrze się już bawią. Ja sama mam na imię Pheobe. Nie wiem, czy wiesz, ale na konferencję zaproszone zostały tylko osoby skoligacone w pewien szczególny sposób. Wszyscy odwrócili się w moim kierunku. Dziewczyna w granatowej, dziwnej sukience patrzała teraz na mnie „laserowym wzrokiem”. Założyłbym się, że jej niebieskie oczy nie tylko odbierają światło, ale także wysyłają światło. Miała pełne, ładne usta, lekko załamany nos, wysunięty podbródek, a jej włosy widać zupełnie niedawno, zapewne tuż przed przyjazdem, były poddane tak zwanej trwałej ondulacji. Fryzurę miała fajną. Taką trochę „afro”. W ręce trzymała kieliszek z białym winem. Można było się spostrzec, że wszyscy obecni wypili tutaj jakiegoś drinka.
    
    – Oto Noah, który za chwilę wygłosi pierwszy referat – ciągnęła Phoebe, pokazując palcem na mężczyznę w moim wieku. Phoebe też była w moim wieku.
    
    – Jak wiadomo, ty Bron wygłaszasz swój referat dopiero jutro. – A to est Jaycee Mac Peteren, która wygłasza dzisiejszy drugi referat. Po tym urządzamy luźną dyskusję i rozpoczynamy uroczystą kolację, a właściwie no wiesz, taki wieczorek zapoznawczy – ciągnęła Phoebe, pokazując palcem na ...
«12...567...16»