-
Baśń o rycerzu, smoku i dziewicy…
Data: 18.10.2023, Kategorie: bajka, legenda, rycerz, dziewica, Autor: MarekDopra
... próbuj...! – zaczęła skomleć, ale nie było żadnego ratunku. Rycerz jakby nigdy nic. Przytrzymał ją ze znawstwem, jakby był przyzwyczajony do takich reakcji i nie zważając na nic rozszerzył jej pośladek. Wtedy poczuła jak nie przejmując się niczym, ładuje w nią palec nasmarowany czymś tłustym. Najgorsze było to, że nie robił żadnej taryfy ulgowej. Żadnego przyzwyczajania. Po prostu wetknął go w nią na siłę i poczuła takie wielkie upokorzenie i jakby ją coś przewiercało. Chciała, by jak najszybciej się to skończyło, a on tylko cierpliwie okręcał jej palec w tyłku nasmarowując go dokładanie dla siebie. Kręcił nim i kręcił, a to uczucie upokorzenia wzbierało w księżniczce i wzbierało i było tak intensywne, że z jej oczu pociekły łzy. Rycerz wyciągnął palec na chwilę, by napchać kolejną porcję smaru w tyłek księżniczki. Agnieszka znowu zaczęła go wyzywać od najgorszych, ale gdy tym razem jego palec zbliżał się do jej tyłka, razem ze złością pojawiało się coś jeszcze. Najpierw była to jakby rezygnacja, gdy wciskał się w nią znowu bez żadnej refleksji i tak sobie jej tylną dziurkę penetrował, a potem... potem poczuła coś na kształt odczucia pełnego zniewolenia. I to zniewolenie pomieszane z resztkami złości sprawiało, że pojawiło się u niej coś, czego nie doświadczyła nigdy wcześniej. Taki rodzaj dziwnej przyjemności zupełnego oddania się. On znowu popatrzył na nią czule i pocałował w policzek. - No widzisz? I o co tyle krzyku – zapytał kiwając głową – Taka Śpiąca Królewna to ...
... nawet nie drgnęła! Księżniczka ciągle załzawiona powiedziała tylko – Łotr! – ale gdy te wiercenie w tyłku ustało, rzeczywiście jakby zaczęło go jej brakować. Rycerz wstał, a księżniczka skuliła się zawstydzona siedząc na futrze. Gdy stojąc tak, wyciągnął swego nabrzmiałego, rycerskiego, pragnącego jej pupy penisa, niemal przeraziła się, a świadomość czekającego ją losu budziła jednocześnie przerażenie i ekscytację. Stał nad nią gotowy i patrzył. - No... – powiedział spokojnie. Księżniczka spoglądała z przestrachem do góry w jego oczy. Od czasu do czasu jednak jej wzrok spoczywał na jego penisie chcącym jej to zrobić. Nie poruszyła się ani o milimetr, nie wiedząc czego się od niej tu teraz oczekuje. - Dziewczynom z haremu robiłem to tak, że ustawiały się na czworakach, rozszerzając szeroko uda. Wtedy lepiej wchodzi. Agnieszki wcale nie interesowało to jak on to robił dziewczynom z haremu. Ale gdy usłyszała zachęcające – ty też pokaż mi, jaka potrafisz być grzeczna i uległa - coś w niej się obudziło. Najpierw wezbrała w niej złość na myśl, że miałaby pokazać, jaka to jest grzeczna i uległa. A potem... potem wyobraziła sobie niechcący, co by poczuła, ukazując właśnie teraz tę uległość. Znów ogarnęła ją ta dziwna przyjemność, tak, że zapragnęła poczuć to naprawdę. Mimo strachu obróciła się delektując się każdym objawem swojej uległości. Ta świadomość, że jest czyjaś, że się podporządkowuje do zrobienia jej takiej strasznej rzeczy i ekscytacja z tym związana ...